DIVERTIMENTO CIESZYŃSKIE
Urodzić się tu przed stu laty
w czas katastrofy kopalnianej,
gdy stary Szczyrba, Hiob na raty
stracił swych synów w piekle alej.
Potem się żegnać z guldenami
korony supłać z wątłych trzosów
patrząc jak kupiec Kohn palcami
pieści swe pejsy z tłustych włosów.
Kajzermanewrom się przyglądać
które zaszczycił cesarz jeden
i w szyki bydła się zaplątać,
sunąc rok w rok via Wiedeń.
Pochylać się na cieszynianką,
skromnym curiosum botanicznym
doczekać prądu, choć pod lamą
naftową świat ten mógł być ślicznym.
Urodzić się przed tylu laty
w mieście - naczyniu połączonym,
pierwszym tramwajem mknąć na gapę
przez Olzę (wówczas w obie strony).
Potem na pierwszą, tę światową,
potomków wysłać swych po mieczu
i o ich znoju z ciężką głową
rozważać, gdy nikt ran tu nie czuł.
W głąb Demellochu dzień w dzień schodzić,
by w Sachsenbergu wpaść objęcia,
znów po raz wtóry się odrodzić,
dziękując Bogu za łud szczęścia.
Hodować dzieci i bydlęta,
klecić zaścianek ramię w ramię
naiwnie śniąc, że Panna Święta
za rzeką w Wyższej świeci Bramie.
By wchodząc w lata Chrystusowe
doczekać roku dwudziestego...
Roku szlabanów. Stracić głowę
i nie rozumieć już niczego.
Cieszyn - Czeski Cieszyn, czerwiec 1993